Bez kontroli i hypko …

images (52)Jerzy Więznowski, lekarz.

Brak  kontroli  wytrysku  warto  leczyć!

Zbyt krótki czas trwania współżycia to najczęściej w gabinecie lekarza seksuologa zgłaszany problem.
Jest wiele badań oceniających częstotliwość tej dysfunkcji.
Większość z nich wskazuje, że około 30% populacji dorosłych mężczyzn ma problemy z panowaniem nad wytryskiem, czyli ejakulacją i czasem trwania stosunku wynoszącym poniżej dwóch minut, a nieraz i jedną minutę.
Im krótszy staż w aktywności seksualnej, tym częściej zgłaszana jest ta dolegliwość.

Niespodziewany wytrysk nasienia szybko po rozpoczęciu gry miłosnej jest typowy dla wchodzących w dorosłe życie. Należy traktować to jako fizjologię i nie wymaga to leczenia.

Zazwyczaj nadpobudliwość seksualna zmniejsza się, jeżeli następują kolejne zbliżenia w następnych dniach.

Ustąpienie krępującego objawu jest szybsze, jeżeli jest stały układ partnerski.
Ważny jest stosunek partnerki do zaistniałej sytuacji. Przecież zbyt szybki finał gry miłosnej, to nie objaw braku potencji, tylko raczej swoistej „nadpotencji”. Wysoki poziom podniecenia przy słabo jeszcze wykształconych mechanizmach kontroli nerwowej powoduje to „spalenie się w przedbiegach”.

Jest to jakby „jeszcze nic się nie zaczęło, a już się skończyło”.
To oczywiście dla partnerki frustrujące, ale przecież to oznacza, że ona działa silnie ekscytująco na partnera, w pewnym sensie zbyt silnie!
Z napięciem seksualnym jest bowiem tak, jak z napięciem w sieci elektrycznej. Gdy prąd jest zbyt mocny, to „wysiada” bezpiecznik lub przepala się żarówka.

Gdy podniecenie jest zbyt duże, to dochodzi do wytrysku nasienia (nawet bez wzwodu) i w rezultacie penis wraca do stanu spoczynku, czyli zwisu.

Dobrze, jeśli partnerzy znają podstawowe zasady fizjologii seksualności, nie popełniają wtedy błędów psychologicznych.
Młody człowiek po wystąpieniu niekontrolowanego, szybkiego wytrysku dość szybko jest w stanie uzyskać ponowny wzwód.
Taka powtórna erekcja jest bardziej trwała, wyładowanie następuje zazwyczaj później.

Należy jednak zachować po pierwszej „erupcji nasienia” spokój i nie dążyć nerwowo do uzyskania szybkiego ponownego usztywnienia penisa.
Błędem jest też niepróbowanie „poprawki” i uznanie miłosnego spotkania za porażkę już po pierwszym zbyt szybkim wytrysku.

Niestety niesłusznie często odracza się w czasie następne „bliskie spotkanie” – w celu „nabrania sił”.
Para spotyka się,  ale unika zbliżeń.
Gdy dopiero po kilku miesiącach zdecydują się ponownie na powtórzenie bliskości – to niestety falstart jest wtedy bardzo prawdopodobny.

Upływ czasu w takich sytuacjach zwiększa napięcie i bywa nawet gorzej niż poprzednim razem.

Także błędem jest próbowanie seksu z inną.
Poziom stresu jest wtedy większy.
W gabinecie nie podejmujemy się leczenia, gdy zgłaszający się młody człowiek nie ma stałej partnerki.
Podobne, gdy ma wiele partnerek…  Chłopak zmieniający dziewczyny od dyskoteki do dyskoteki to chaos.

A chaos to przeciwieństwo zdrowia seksualnego.

Dopiero w stałym związku, gdy zbliżenia są regularne i dość częste, można ocenić, czy występuje problem medyczny wymagający leczenia.
Czas trwania zbliżenia nie jest jedynym czynnikiem określającym stopień nasilenia problemu.

Istnieją zresztą właściwie “trzy czasy” trwania kontaktu, oceniane od momentu penetracji waginy do momentu wytrysku (wypływu) nasienia.
Inny czas podaje kobieta, inny partner – zazwyczaj krótszy od rzeczywistości. Trzecim czasem jest czas obiektywny, mierzony stoperem przez partnerkę.

Ważniejszym parametrem jest aspekt kontroli wytrysku. Mężczyzna powinien mieć wpływ na czas trwania zbliżenia, a konkretnie na przyspieszenie lub opóźnienie momentu wytrysku.

Rzadko jest to pełna kontrola, wiele przecież zależy od zachowania się kochanki. Uzyskanie znacznej kontroli nad odruchem ejakulacji, to właściwy cel terapii wczesnego wytrysku.

Samo opóźnienie momentu wytrysku uzyskujemy względnie szybko. Nauczenie się mężczyzny panowania nad wytryskiem to praca wielomiesięczna.

Uczciwie trzeba powiedzieć, że w części przypadków nie uzyskuje się jej mimo wysiłków i dobrych leków.
Dotyczy to około 20%  pacjentów.

Chciałbym zwrócić uwagę na zachowania, które przyczyniają się do występowania tej najczęstszej dysfunkcji seksualnej u panów.

Zacznijmy od masturbacji. Na jej temat narosło wiele mitów i nieporozumień, wiele z nich pokutuje do dzisiaj.
Masturbację w okresie adolescencji (dojrzewania) uważa się za fizjologię (normę).
Nie znaczy to jednak, że zachowania masturbacyjne nie są pozbawione pewnych niebezpieczeństw.
Niewłaściwie wykonywana masturbacja może sprzyjać trudnościom w rozpoczynaniu seksu wieku dojrzałego.

Zwykle młody chłopak nie zwraca uwagi na twardość penisa i pozwala na wytrysk przy niepełnej erekcji. Masturbuje się szybko, „łapu capu”, nie stara się utrzymywać dłużej stanu pełnego ukrwienia. Akty masturbacyjne są najczęściej krótkie i zbyt częste.
Charakterystyczne dla niedojrzałej formy seksu, jaką jest autoerotyzm z masturbacją, jest dążenie do szybkiego obniżenia napięcia, do wyładowania.
Zjawisko to jest związane szerzej z naszą kulturą, w której napięcie, także seksualne określane jest znakiem minus i stąd dążenie do szybkiego pozbycia się “tego minusa”.

A przecież napięcie, to jeszcze ciągle możliwość, to potencja i można traktować go jednak jako „plus”.

Po wyładowaniu nie ma już możliwości seksu (przez jakiś czas), a bywa często senność, apatia, a nawet smutek. Po orgazmie bowiem następuje duży wzrost poziomu prolaktyny, która obniża seksualność i witalność (hormon prolaktyna hamuje działanie androgenów, w tym testosteronu).

Nieumiejętność odraczania gratyfikacji, szukania szybkiej nagrody pozostaje u niektórych do końca życia – jako cecha osobowości nie w pełni dojrzałej.

Młody człowiek nie potrafiący kontrolować wytrysku często ma kłopoty z byciem „tu i teraz”. Widać to w gabinecie. Słucha nieuważnie, spieszy się, spogląda na zegarek, dzwoni telefon komórkowy…

Sfera seksu nie jest syndromem wyizolowanym, autonomicznym. Jest to wypadkowa stanu zdrowia fizycznego i psychicznego.
Nie można tutaj pominąć aspektu duchowego, hierarchii wartości, stosunku do partnera i drugiego człowieka.

Podświadomie czują to kobiety, które inaczej postrzegają partnera, który ma kłopoty ze wzwodem, a inaczej z wczesnym wytryskiem.

Mężczyzna z problemem wzwodu generuje współczucie i chęć pomocy, zaś partnerzy cierpiący na wczesny wytrysk są często spostrzegani jako egocentryczni, samolubni, egoistyczni, odbierający seksualną przyjemność.

Ten osąd jest potęgowany tym, że partner często unika rozwiązania problemu. Mimo nalegań nie zgłasza się do lekarza, czasami przez kilka lat. Powstaje wtedy mechanizm błędnego koła. Partnerka unika współżycia, bo nie przynosi jej to dostatecznej satysfakcji.
Wczesny wytrysk z brakiem kontroli prowadzi u młodych do unikania kobiet.

Boją się oni nowych znajomości, nowych związków.  I wracają często do aktywności młodzieńczej, do autoerotyzmu i masturbacji.
Wraz z wiekiem wyobraźnia erotyczna raczej zmniejsza się, ale w sukurs przychodzi w dzisiejszych czasach Internet, pornografia.
I w ten sposób rozwija się uzależnienie od „innego seksu”: internetu, masturbacji, od pornografii i dość często, od dewiacyjnych form pornografii.

Na zakończenie chciałbym ostrzec przed zakupem w internecie preparatów do samoleczenia.
Nie można działać w oderwaniu od całokształtu obrazu klinicznego i indywidualnej sytuacji życiowej.
Potrzebne jest spojrzenie lekarskie. Należy na przykład wykluczyć ewentualne współistnienie patologii prostaty (prostatitis).

Ważną opcją jest stosowanie leków. Jest to skuteczna metoda, choć ma swoje minusy. Aktywne leki są wyłącznie dostępne na receptę.
Preparaty dostępne bez przepisu lekarza mają znaczenie jedynie pomocnicze.
W terapii stosowane są też metody złożone, indywidualnie dopasowane do pary.

Należy podkreślić, że problem ulega utrwaleniu, może  też prowadzić do innych seksualnych dysfunkcji, jeśli nie jest leczony…

.

Czynniki ryzyka naczyniowego – erekcja, zawał serca…

images (60)   Problemy z osiągnięciem erekcji a zawał serca  ♥

    Pyt z: abczdrowie

Witam, mam 56 lat, od jakiegoś czasu są    problemy z osiągnięciem prawidłowej erekcji,  bez b.długiej gry wstępnej nie daję rady odbyć  stosunku.

Kocham swoją partnerkę, podnieca mnie bardzo, jest atrakcyjną kobietą, ma 55 lat – czego po niej nie widać i mężczyźni oglądają się za nią,

a ja uwielbiam jej kształty i z nią przebywanie.

Partnerka dużo mi pomaga, tzn. zachęca mnie i nie pozwala się martwić.

Jestem po zawale serca już 5 lat i nie wiem, co mógłbym zastosować na swój problem.

Autoprezentacja panów – ekshibicjonizm.

Ekshibicja, czyli szczególna autoprezentacja...

Ostatnio trafiają do Gab. panowie, którzy czują przemożną chęć nocnego obnażenia się przed młodą dziewczyną na ulicy. Dotychczas wystarczały im fantazje i filmy wideo.

Jest to względnie nowe zjawisko w gabinecie. Dotychczas „flashers’, czyli ekshibicjoniści zglaszali się dopiero pod presją rodziny lub organów ścigania.

Prawie każda pani zetknęła się z mężczyzną, który usiłował zrobić na niej wrażenie prezentując swoje narządy.

Zazwyczaj tacy panowie osiągają swój cel, gdyż zaskoczone reagują emocjonalnie; a o to właśnie ekshibicjonistom chodzi.

Żywa reakcja napastowanej spowodowana jest kontekstem sytuacyjnym, a nie tym, że te narządy są szczególnie imponujące…

Interesujące są dyskusje w czasie zajeć dydaktycznych ze studentkami położnictwa na temat, jak powinna reagować dziewczyna w takim momencie. Prawie zawsze znajduje się studentka, która uważa, że powinno się takiego „agresora” ośmieszyć, obrazić, totalnie upokorzyć…

Formalnie patrząc zostaje brutalnie naruszona prywatność i wydaje się, że ukaranie dewiacyjnego zachowania jest niejako uprawnione.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa „zaczepionej”  zachowanie poniżające ekshibicjonistę jest jednak niewskazane.

Mężczyźni z tą przypadłością są zwykle z natury nieśmiali i bywa, że upokorzenie na jakiś czas studzi ich nieakceptowane społecznie zachowania.

Nigdy jednak nie wiemy, w jakim stanie psychicznym jest prezentujący genitalia.

Nazbyt śmiałe zachowanie ofiary może (choć nie jest to częste) sprowokować groźną agresję.

Agresja może być natychmiastowa, ale bywa też odroczona w czasie!

Dotykamy tutaj problemu wiktymologii.

Wiktymologia zajmuje się rolą ofiary w przestępstwie.

W gabinetach spotykamy się wyklej z ekshibicjonistą samotnym, który ma trudności z nawiązywaniem kontaktu z drugą płcią.

Ale zdarzają się mężczyźni, u których problem obnażania pojawia się okresowo. Mają oni rodziny i zdarzające sie zachowania ekshibicjonistyczne są ich skrywaną skłonnością.

W pewnym momencie nie starczają im fantazje i masturbacja w samotności, pojawia się przemożna potrzeba zaprezentowania penisa zaskoczonej kobiecie.

Po takim akcie, któremu towarzyszy najczęściej masturbacja z orgazmem –   na jakiś czas potrzeba jest zaspokojona. Bywa, że jest to okres nawet wielu miesięcy.

Zależy to także od wysycenia potrzeb seksualnych w związku partnerskim.    Jeśli z jakiś względów współżycie z partnerką szwankuje, to można się liczyć z większą częstotliwością wieczornego „wychodzenia na miaso”.

Zamożni i o wysokiej pozycji społecznej wyjeżdżają do innej miejscowości, by zmniejszyć ryzyko „dekonspiracji”.

Leczenie ekshibicjonizmu jest trudne z powodu ambiwalentnej i zmiennej w czasie motywacji pacjenta.

Zachowania ekshibicjonistyczne przyjmuje często formę uzależnienia od emocji.

Ekshibicjonistyczne, masturbacyjne wyładowanie powoduje stan ekstazy, a następnie ulgi. Dopiero potem pojawia się poczucie winy, lęk i duży dyskomfort psychiczny.

Spora część panów znika z gabinetów, gdy tylko organa ścigania lub życiowy partner przestają się tym interesować.

Analiza genezy ekshibicjonizmu przekracza ramy tego artykułu, podkreślić jednak warto, że zjawisko ma charakter psychobiologiczny i dopiero uwarunkowania i czynniki kulturowe “narzuciły człowiekowi gorset” na autoprezentację genitalii.

Współczesnie świat kultury zachodniej wykazuje małą tolerancję na zachowania mężczyzn podkreślające cechy płciowe.

Obcisłe spodnie i rozpięta koszula to zwykle granica tej akceptacji…

Dużo większa tolerancja jest dla płci żeńskiej. W gruncie rzeczy uwodzenie mężczyzn to także umiejętność obnażania się.

Kobieta zwykle czerpie przyjemność ze świadomości, że działa na mężczyzn podniecająco. Sprawia jej satysfakcję poczucie władzy, jaką ma nad ich seksualizmem i tym samym nad nimi.

Świat akceptuje prowokujące obnażanie się kobiet, bo decydentami w nim są nadal zazwyczaj panowie, a “więcej odkrytego ciała” im odpowiada.

Prawdopodobnie, gdyby światem rządziły panie, to swoboda ubioru dla ich płci byłaby mniejsza. Decydentkom w dojrzałym wieku zapewne przeszkadzałyby młodsze kobiety eksponujące panom swoją cielesność…

Jeśli w towarzystwie pojawi się młoda, atrakcyjna dziewczyna, dość skąpo i prowokacyjnie ubrana – to nieraz powoduje to nieprzychylne i nawet krzywdzące opinie dojrzalszych pań. Taka osoba podejrzewana jest o niski poziom moralny, o rozwiązłość seksualną.

Jednak wnioskowanie ze sposobu ubrania, czy zachowania powinno być ostrożne. Mowa ciała jest ważna, ale bywa myląca!

Żywiołowa w tańcu dziewczyna wcale nie musi być łatwą i chętną „do łóżka”. Kokieteria bywa maską niskiej seksualności.

Tak już jest, że świat nabiera się na pozory, na różne autoprezentacje… JW

____________________________________________________

YouTube: seksuologia.com

 

************************************************************************

  Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia,

niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy:

nadzieję sen,  śmiech.

            Immanuel Kant

Medycyna seksualna.

Seksuologia medyczna;

Trudno uwierzyć, ale rozwój seksuologii medycznej rozpoczął się kilkanaście lat temu. Jest on szybki, nadal większość ludzi kojarzy seksuologię bardziej z psychologią (nieśmiałość, lęki seksualne) lub psychiatrią (dewiacje seksualne – parafilie).

Pacjenci bywają zdezorientowani, czego oczekiwać po seksuologu a kiedy szukać pomocy u ginekologa, dermatologa, wenerologa czy urologa.
Lekarzem specjalistą seksuologii można zostać po specjalizacji z psychiatrii lub ginekologii.
Aktualnie więc kilkuletnią specjalizację z medycyny seksualnej można  robić po uzyskaniu specjalizacji z psychiatrii, ginekologii, ale także i interny (choroby wewnętrzne).

Są też pojedynczy lekarze seksuolodzy mający podstawową specjalizację z neurologii oraz urologii (po uzyskaniu odpowiednich zgód).
Jest rozważana opcja, żeby seksuologia była specjalizacją podstawową, to znaczy, żeby była możliwość rozpoczęcia specjalizowania się bezpośrednio po studiach lekarskich i obowiązkowym stażu podyplomowym.

Byłby to sposób na zwiększenie ilości specjalistów.

Aktualnie jest duży niedobór , gdyż lekarze seksuolodzy  sa potrzebni nie tylko do diagnostyki i terapii dysfunkcji seksualnych, ale wzrasta potrzeba wydawania opinii sądowo-seksuologicznych związanych z przestępczością.

Biegli sądowi z zakresu seksuologii współpracują z psychiatrami i psychologami klinicznymi.

Seksuologia sądowa jest istotnym działem medycyny seksualnej.

Wraz z z rozwojem internetu ilość przestępstw motywowanych seksualnie wyraźnie wzrasta.

seksuologia.com

 

 

images (15)

Dyskrecja, delikatność, intymność i prywatność … Pyt. z forum…

Pyt.: Czy możliwe jest sprawdzenie, czy kobieta urodziła w swoim życiu bliźnięta?

Czy jest możliwe sprawdzenie droga medyczną, genetyczną, chemiczną, etc., czy kobieta urodziła w swoim życiu bliźnięta (jest wiele lat po porodzie)?

Odp.
Jerzy Więznowski, lekarz.

Tego typu informacje są własnością kobiety!

JW, Poznań.

——————————————————————————————

Zachowanie szacunku do siebie to nieprzekraczalna granica kompromisu w  związku!

YouTube: seksuologia.com

Modne on-line…

Jerzy Więznowski  lekarz seksuolog

Leczenie “on-line”,,,
     Internet jest wspaniałym wynalazkiem, jednak  „e-terapia” nie zastapi spotkania się w gabinecie lekarskim.

Mimo, że tyle pisze się i mówi na tematy intymne, to nadal jest jednak wielu, którzy nie wyobrażają sobie wizyty u lekarza seksuologa. Jest to oczywiście ich wybór i mają do tego prawo. Pytanie jednak, czy to tylko ich indywidualny, prywatny problem?
Jeśli są w związku, to powinni  uwzględnić świat odczuć i potrzeby partnera.

Unikanie myślenia w sposób partnerski zazwyczaj się nie opłaca.

Seksuolodzy mówią, że już sam fakt, że ktoś zgłosił się do gabinetu lekarza seksuologa to już połowa sukcesu.
Dlaczego jest spory opór do wizyt u lekarza seksuologa?

Jest to złożone zjawisko, przekraczające możliwości postu…
Pacjenci nieraz są zdziwieni, że wizyta nie różni się specjalnie od wizyt w gabinetach innych specjalności. Spodziewali się szczegółowej analizy ich dotychczasowej aktywności seksualnej, swoistej „wiwisekcji”.
A tu pytania o badania laboratoryjne, styl życia, nałogi i używki.

Tak to wygląda, gdyż wbrew powszechnym odczuciom seksualność jest  silnie osadzona w realiach fizycznego i emocjonalnego stanu zdrowia.

Poziom cholesterolu czy obwód brzucha bywa ważniejszy od ilości partnerów….
Zanim pacjent trafi do gabinetu lekarza seksuologa to bywa, że mijają dwa lata od zaistnienia problemu. Zwykle kilku miesięcy czeka się w nadziei, że problem zniknie sam.

Niestety, tak jak w technice, gdy śrubka się odkręci, to jest znikoma szansa, że się sama dokręci…

Zasada entropii wskazuje, że chaos jest bardziej prawdopodobny, niż stan uporządkowania.

Gdy problem sam nie znika, to szuka się rozwiązania w poradnikach, kącikach gazetowych, czy na internetowych forach.

Jest wielu „guru”, którzy udzielają porad i pouczeń w internecie. Sporo internautów  stosuje się do nich. Udzielający porad niekoniecznie są kompetentni, za to mają dobre samopoczucie, ale często też  chęć pomocy.
Inną nagminną formą samopomocy jest też kupowanie preparatów rzekomo wzmacniających seksualność. Ale o tym w innym poście.

Pozdrawiam. JW  :-)

YouTube: seksuologia.com

Te papierosy … Męskie lęki …

images (59)

            

            Tego boi  się mężczyzna.

  Więcej palenia, mniej twardnienia…

 

 

Gabinety lekarzy seksuologów pełne są mężczyzn, niewiele w nich widać pań. Dlaczego?
Czyżby problemy seksualne trapiły bardziej męską połowę populacji?
Nie! Obie subpopulacje mają intymne trudności.
Problemy mężczyzn są jednak bardziej funkcjonalnie zauważane. Są to zakłócenia wzwodu, czyli zaburzenia erekcji, widoczne w sposób nieubłagany i wręcz okrutny.
Bywa, że uniemożliwiają współżycie, zmuszają do wizyty u lekarza.

Lęk przed tym, że penis odmówi posłuszeństwa był obecny w psychice mężczyzn prawdopodobnie  “od zawsze”.
Historia medycyny to także historia prób wynalezienia skutecznego środka na męską przypadłość. Próbowano prawie wszystkiego,  do niedawna z miernym efektem.

Niektóre z wprowadzonych do praktyki przed tysiącami lat preparaty są jeszcze i dzisiaj używane. Przykładem jest ginseng, czyli korzeń żeń-szenia.
Afrodyzjaki nie mają jednak istotnego wpływu na ukrwienie narządów płciowych, a więc ich skuteczność w zaburzeniach erekcji jest niewielka.

Wpływają na libido, czyli poziom potrzeb seksualnych.

A przecież nie o to zazwyczaj panom chodzi!
Problemem spędzającym sen z oczu nie jest bowiem brak ochoty do miłosnej aktywności, są to częściej trudności ze sprawnością utrudniającą realizację intymnych potrzeb.
Dla sprawności najważniejsze jest ukrwienie, czyli napełnienie penisa krwią.
Niewiele w tym pomagają  reklamowane suplementy, są to mieszanki afrodyzjaków, a nie leków naczyniowych.

Dopiero pod koniec XX wieku udało się odkryć związek chemiczny mający wpływ na ukrwienie. Jest to tlenek azotu, prosty związek chemiczny.
W tej chwili w Polsce dla leczenia dysfunkcji erekcyjnej dysponujemy preparatami doustnymi oraz do iniekcji.
Stosowanie leków na erekcję bez konsultacji ze specjalistą jest obarczone ryzykiem.
Chodzi także o interakcje lekowe. Szkodliwe, a nawet groźne jest łączenie “leków erekcyjnych” z niektórymi preparatami stosowanymi w kardiologii.

Doustne środki leczące zaburzenia erekcji (tzw. inhibitory fosfodiesterazy typu piątego) potęgują działanie “nitratów” i innych donorów tlenku azotu. W polskim lecznictwie stosuje się sporo preparatów tej grupy, choć coraz rzadziej.
Najbardziej znane to: nitrogliceryna, effox, molsidomina oraz preparaty wziewne stosowane w “angina pectoris” – czyli chorobie naczyń wieńcowych.

Łączenie ich z “lekami erekcyjnymi” powoduje nadmierny wzrost poziomu tlenku azotu, a przez to prowadzi do gwałtownego spadku ciśnienia tętniczego krwi; poza szpitalem trudno skutecznie na to reagować.
Kupowanie preparatów poza apteką (internet) jest szczególnie niebezpieczne.

Media wielokrotnie podawały, że znajdowano w „podróbkach” tam kupowanych niepożądane substancje, jak kofeinę, amfetaminę (środek odurzający!) oraz cement (bez komentarzy!).
Sporadycznie osłabienie lub brak wzwodu ma prawo się zdarzyć. Żaden układ czy narząd nie ma 100% sprawności.

Jeśli jednak takie sytuacje się powtarzają, to nie ma na co czekać, tylko należy skorzystać z pomocy lekarza seksuologa.
Lepiej nie liczyć na to, że “samo przejdzie”, bo  objaw ma tendencje do utrwalania się.

Dołącza się mechanizm nerwicowy, pojawia się obawa przed bliskością z kochaną osobą, robione są seksualne uniki…

Przyczynę zaburzeń wzwodu upatruje się zazwyczaj w czynnikach psychologicznych, zwłaszcza u mężczyzn młodych, rozpoczynających współżycie.

Generalnie większość przypadków zaburzeń erekcji ma charakter mieszany, gdzie tzw. czynniki somatyczne odgrywają także istotną rolę.

U większości panów w średnim wieku zgłaszających się do gabinetu występują schorzenia, które uszkadzają naczynia krwionośne.
Należą do nich nadciśnienie tętnicze, nikotynizm, otyłość, nieprawidłowy profil lipidowy (zazwyczaj podwyższony poziom cholesterolu frakcji LDL oraz trójglicerydów).
Szczególnie niekorzystny wpływ ma cukrzyca, która zakłóca grę naczyniową aż na trzy sposoby (neuropatia, angiopatia, miopatia).
Oczywiście stresy upośledzają erekcję.

Do lekarza seksuologa trafiają  panowie mający zazwyczaj więcej, niż jeden czynnik ryzyka, np. stres plus nikotynizm.
Dwa czynniki ryzyka w medycynie to więcej niż dwa, jest to inne “dodawanie”.
Właściwe leczenie dysfunkcji erekcyjnej to usuwanie czynników ryzyka naczyniowego.
Jeśli zostanie pominięty ten aspekt, jeżeli pacjent nadal będzie palił i nadużywał alkoholu, to lekarstwa “erekcyjne”  będą działały tylko czasowo.

Na dłuższą metę nie oszuka się organizmu, należy porzucić niezdrowy tryb życia!

Niektórzy sprawdzają swoją sprawność z inną kobietą. Zazwyczaj jest jednak jeszcze gorzej niż ze stała partnerką.
I wtedy mężczyzna zaczyna myśleć o sobie, jako impotencie.

Osobiście uważam, że nie ma impotencji (chyba, że nie ma ktoś w ogóle narządu), są tylko problemy z potencją.
Problemy, które można i które trzeba leczyć!

Warto przełamać psychologiczną barierę, nieracjonalny wstyd przed wizytą u profesjonalisty.
Gdy mężczyzna jest w gabinecie, to już jedna trzecia sukcesu.

Jerzy Więznowski,

seksuologia.org.pl

 

.

 

Uroczy, ale groźny drapieżnik…

 Dewianci często są uroczy...

Zawierania znajomości przez internet niesie szansę spotkania się dwóch pasujących połówek, które w inny sposób miałyby znikome szanse na bycie ze sobą.

Ale jest to także ryzyko spotkania z dewiantem psychicznym i seksualnym, który posiadł sztukę uwodzenia. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne,  można zwiększyć skuteczność  „podrywania”. W internecie  widać wiele reklam  warsztatów i kursów z tego zakresu .

W życiu prawdziwym problemem jest utrzymanie związku – to jest wielka sztuka tworzenie trwałych i zdrowych relacji.
Wielu dewiantów nie chce się nawet starać i  wysilać w sztuce “ars amandi”. Ich pierwszy cel to doprowadzenie do pierwszej randki.

Gdy dziewczyna da się odseparować od grupy z którą przyszła, lub umówi się z takim osobnikiem, to jest już przegrana, prawdopodobnie będzie ofiarą…

Bo mogą nie wystarczyć rady dawane przez mamę, gdy była w liceum, typu: „pilnuj swojego drinka”, albo bardziej zaawansowane sugestie: „używaj zawsze prezerwatywki”…

Drink kupiony osobiście, kartonik coli, puszka piwa – może już być mawet wcześniej zaprawione „psychotropem” wyłączającym świadomość i zapamiętywanie sytuacji.

Także prezerwatywa, wydawałoby się, niby chętnie używana przez “podrywacza” bywa  już podziurkowana.

A drapieżnik może chory albo nienawidzący kobiet.  j.

seksuologia.com

Ryzykowne zachowania…

cbc.ca

       (z b.forum seksuolog.org.pl)

 

 

Witam, nie wiem, co mam zrobić; byłam na imprezie i poznałam chłopaka. Całowałam się z nim, a potem podobno zniknęliśmy na godzinę, ale ja nic nie pamiętam. Nie jestem w ciąży, choć wtedy miałam dni płodne…

Z moim narzeczonym nie układa nam się…

….

Empatia bardzo potrzebna…

Partnerzy kastrujący się psychicznie – ważny problem.

Trudno jednak oczekiwać życzliwości, jeśli przez lata mężczyźnie nie przechodziła przez gardło komplement lub pochwała partnerki.

Gdy zapytany przez żonę w nowej kreacji przed wyjsciem “w gości”: “jak wyglądam?” – odpowiadał niezmiennie: „jako tako” albo „w tłoku ujdzie”…     Erozja małżeństwa, to nie akt, to proces i to wieloletni, zazwyczaj wypracowywany ( w różnym stopniu) przez obie strony…

Sprawdza się powiedzenie: chcesz mieć królową, to sam bądź królem…” I oczywiście też: „chcesz mieć króla, to bądź królową…

YouTube: seksuologia.com

Lekarz seksuolog, Poznań – Plewiska.