Niepełnosprawność – dr Dariusz Radomski

pts   Artykuł (skrócony)  Dr Dariusza    Radomskiego z  Polskiego  Towarzystwa    Seksuologicznego.
*********************************************************

Człowiek (niepełnosprawny) i może…?

Dr n med. Dariusz Radomski, Warszawa-Poznań.
Współpracuje z Uniwersytetem Medycznym w Warszawie, zajmując się zagadnieniami epidemiologii prokreacyjnej.
Członek Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.

Ciało dopiero przez erotyzm staje się interesujące i symboliczne.
K. Irzykowski

Wstęp
*Komu bije dzwon*, klasyczna pozycja literatury światowej jest  jedną z  powieści, gdzie pojawiają się zmysłowe opisy doznań erotycznych  zakochanych.
Hemingway, posługując się plastycznym językiem,
przedstawia  obraz erotyzmu, ukazując w nim ważkość zarówno komponentu emocjonalnego, jak i też składnika związanego z cielesnością.
Są to jedne z najważniejszych potrzeb psychicznych (potrzeba akceptacji, przynależności) i biologicznych (potrzeba redukcji napięć seksualnych) człowieka.
Fakty te są fundamentem seksuologii.

Są one akceptowane społecznie w odniesieniu do populacji generalnej, złożonej w większości z osób pełnosprawnych.
Sytuacja ulega zmianie, gdy zaczynamy mówić o seksualności niepełnosprawnych.
Pojawia się wówczas pytanie, będące fonetyczną parafrazą tytułu powieści Hemingway’a  “Stary człowiek i może”?…

Genezą tego pytania jest dość powszechne przekonanie, że człowiek niepełnosprawny jest pozbawiony seksualizmu. Nie jest to  oczywiście prawda.
Niepełnosprawność istotnie wpływa na seksualność osoby kalekiej.
Wszystkie badania potwierdzają, że niepełnosprawność jest ważnym czynnikiem utrudniającym budowanie trwałych związków partnerskich.

Środowisko niepełnosprawnych wykazuje  dziś większą otwartość w przełamywaniu tabu własnej seksualności.

Rehabilitacja seksualna  niepełnosprawnych staje się jednym z elementów ich uspołeczniania. Jest to zgodne ze stanowiskiem WHO, które głosi, iż udane życie seksualne jest warunkiem dobrostanu psychofizyczynego (określanego mianem zdrowia).

Od szeregu lat tematyka seksualności niepełnosprawnych ma stałe miejsce na kongresach seksuologicznych.

Funkcjonowanie seksualne ma aspekt wielowymiarowy, począwszy od uwarunkowań biologicznych i psychologicznych, poprzez  antropologiczne, filozoficzne i legislacyjne.

Należy zdawać sobie sprawę ze specyficzności problemów seksuologicznych oraz sposobu ich rozwiązywania dla poszczególnych rodzajów niepełnosprawności.

Najbardziej „zgrubny” podział to seksualność osób niepełnosprawnych umysłowo oraz niepełnosprawnych fizycznie.

W artykule tym skoncentruję się na tej ostatniej grupie.

W pierwszej części zostaną omówione potencjalne mechanizmy
wpływu kalectwa na ograniczone możliwości tworzenia związków partnerskich.

W drugiej zaś spróbuję przedstawić sposoby (na ogół częściowej) redukcji tych negatywnych oddziaływań.

Omawiając problemy seksuologiczne osób niepełnosprawnych fizycznie należy wprowadzić jeszcze jedną kategoryzację.

Istotne jest wyróżnienie podgrupy, u których niepełnosprawność zaistniała przed inicjacją seksualną oraz podgrupę, która doznała kalectwa będąc już aktywna seksualnie.
Niepełnosprawność wyrażająca się w ograniczeniach możliwości pełnego funkcjonowania społecznego wpływa negatywnie zarówno na proces mentalizacji , jak i konkretyzacji potrzeby seksualnej.
W większości przypadków osoby niepełnosprawne spędzają okres dzieciństwa i dojrzewania w izolacji od rówieśników.

Mają często także ograniczony dostęp do wiedzy przez selektywne nauczanie w systemie kształcenia indywidualnego

Czynniki te prowadzą do opóźnionego procesu identyfikacji własnej seksualności, przebiegającej np. w formie zabaw pseudoseksualnych  (przedszkolna zabawa w lekarza).

Ponadto izolacja upośledza kształtowanie się wzorców interakcji międzyludzkich. Może to prowadzić do  alienacji społecznej.
Bardzo ubogie doświadczenia zebrane i odebrane bodźce w tym czasie  wpływają na niski poziom mentalizacji potrzeby, co z kolei często wyraża się w braku jej aktywizacji.

Znamiennym przykładem jest odnotowany spadek o  30%  częstotliwości masturbacji wśród dojrzewających niewidomych chłopców w porównaniu do grupy widzących.

Ponadto u dorastającej młodzieży niepełnosprawnej dochodzi często do rozwoju poczucia wstydu związanego z własną seksualnością, niekiedy wzmacnianego przez nieodpowiednie metody wychowawcze.

Przykładem jest zbytnie wyolbrzymianie znaczenia rehabilitacji i traktowanie jej jako formy substytucyjnej  potrzeby seksualnej.
Rozpoczynająca się w okresie dojrzewania wzmożona sekrecja hormonalna przyczynia się do wzrostu natężenia seksualnej potrzeby.

Sprzyja to rozwojowi procesu konkretyzacji tej potrzeby.

Naturalny przebieg tego procesu rozpoczyna się od form autoerotyki, a kończy się na różnego stopnia wyrafinowanych kontaktach erotycznych.

Jednak w przypadku osób niepełnosprawnych często dochodzi do zatrzymania procesu konkretyzacji na etapie autoerotyki.

Istnieje także ujemna korelacja między trendem dynamiki omawianego procesu, a stopniem pośledzenia fizycznego.
Występujące opóźnienia w procesie dojrzewania w oczywisty sposób wpływają na trudności w znalezieniu partnera seksualnego.
Warto zauważyć, że osoba niepełnosprawna na skutek kumulacji traumatycznych  doświadczeń często charakteryzuje się większym bogactwem emocjonalnym i wrażliwością w porównaniu ze swymi rówieśnikami ( czynne zaangażowanie w jakąś formę sztuki).

Ponadto w tej grupie jest silniej rozwinięta potrzeba więzi emocjonalnej i stabilizacji życia osobistego.  Sprawia to, że rzadziej są nieuporządkowane kontakty seksualne.
Aspekt anatomiczny
Nieprawidłowa budowa anatomiczna stosunkowo rzadko jest przyczyną problemów w związkach seksualnych . Niemniej jednak  wady anatomiczne wynikające z pierwotnego schorzenia utrudniają współżycie, np. spastyczne przykurcze mięśni krocza u kobiet. Ograniczenia anatomiczne mogą  zmniejszać liczbę możliwych pozycji podczas współżycia, a tym samym ograniczać jego atrakcyjność (w dłuższym horyzoncie czasowym).
Uwarunkowania anatomiczne mają znaczenie także w procesie dojrzewania seksualnego. Wysoki stopień niepełnosprawności może uniemożliwiać rozładowywanie napięcia seksualnego przez masturbację.

Utrudnia to  poznanie hedonistycznej roli seksu, która poprzez swój hedonizm kształtuje (w późniejszym okresie) więź partnerską.
Aspekt patofizjologiczny
Jest częstym źródłem problemów niepełnosprawnych. Spektakularnym przykładem są trudności w osiąganiu erekcji, bądź zdolności do ejakulacji po urazie rdzenia kręgowego w odcinku lędźwiowym.
Osobną grupą zaburzeń, skorelowanej z zaburzeniami psychologicznymi może być obniżony temperament seksualny, który w procesie konkretyzacji był tłumiony. Wpływa to na potrzebę zwiększenie natężenia bodźców erotycznych potrzebnych do podniecenia.
Aspekt psychologiczny
Trudności psychologiczne w doborze partnera seksualnego mają bardzo istotną wagę i są wielowymiarowe.

Po pierwsze przejawiają się one w różnicy doświadczeń erotycznych potencjalnych partnerów. Ta dysproporcja może wpływać na rozwój zjawiska kastracji psychoseksualnej; osoba niepełnosprawna boi się zainicjować aktywność seksualną.

Również niebagatelnym ujemnym czynnikiem jest podkreślane w wielu badaniach poczucie  braku atrakcyjności seksualnej.
Osoby, które doznały odrzucenia emocjonalno-seksualnego wykazują znacznie mniejszą aktywność przy inicjacji kolejnych kontaktów, mimo wysokiego potencjału seksualnego.

Dochodzi często  wówczas do tłumienia potrzeby seksualnej lub ograniczanie się do zachowań autoerotycznych.
Aspekt socjologiczny
O ile powyższe czynniki odgrywały rolę w także krótkim horyzoncie czasowym (np.w przypadkowych kontaktach), o tyle aspekt socjologiczny jest ważny przy doborze stałego partnera, warunkującego stabilizację życia erotycznego.

Jednym z wymiarów tego problemu jest opinia o  swojej niższej wartości  w oczach ludzi zdrowych.

Taki stan indukuje strach zdrowego partnera przed narażeniem się na ośmieszenie czy też alienacje przez przyjaciół, rodzinę – w związku z współżyciem z osobą kaleką.
Kolejnym problemem jest obawa przed spełnianiem wymaganych ról społecznych przez niepełnosprawnego partnera. W przypadku znacznej niepełnosprawności co najmniej jednego partnera zmienia się logistyka związku partnerskiego.

Osoba sprawna musi przejąć więcej obowiązków, co zaburza symetrię związku, a tym samym jest  konfliktogenne.
Ważny jest kulturowy czynnik socjologiczny, to znaczy kreowany wzorzec płci, w którym podkreśla się bardzo walory fizjonomiczne.

Rewolucja techniczno-naukowa, która miała miejsce w ubiegłym stuleciu spowodowała, iż w procesie adaptacji socjoekonomicznej cechy intelektualne stały się bardziej pożądane niż bardzo dobra sprawność fizyczna.
Aspekt antropologiczny
We współczesnej seksuologii coraz więcej uwagi przypisuje się biologicznym determinantom doboru partnera seksualnego. Przykładem mogą być tu wyniki badań świadczące o roli feromonów w stymulacji podniecenia seksualnego.

Dlatego też warto jest zwrócić uwagę na aspekt antropologiczny w trudnościach w doborze stałego partnera seksualnego.

Jest rzeczą oczywistą, iż biologicznym celem życia człowieka jest przedłużenia gatunku, a zatem posiadanie i wychowanie zdrowego potomstwa.

Cel ten może być najpewniej realizowany przez kobietę o prawidłowej budowie anatomicznej i fizjologii oraz przez mężczyznę charakteryzującego się dobrą sprawnością fizyczną.

Być może wzorce te są w człowieku zakodowane i nieświadome.
Po zapoznaniu się z potencjalnymi trudnościami, które przyczyniają się do istotnie mniejszego odsetka związków partnerskich w populacji  niepełnosprawnych, powstaje wątpliwość czy można znaleźć twierdzącą odpowiedź na tytułowe pytanie: człowiek (niepełnosprawny) i może?

Odpowiedź ta może być twierdząca, o czym świadczą związki, a nawet długie stażem małżeństwa z udziałem osób niepełnosprawnych.
Niestety, autor tego opracowania nie dotarł do żadnej pracy analizującej dynamikę oraz jakość takich związków w porównaniu ze związkami osób sprawnych.
Skoro istnieją pozytywne przykłady, zastanówmy się jakie warunki muszą być spełnione oraz jakie są dostępne instrumenty wspomagające budowanie więzi seksualnych przez osoby niepełnosprawne.
Jednym z najważniejszych elementów, będącym warunkiem koniecznym, choć nie wystarczającym dla dobrej jakości życia erotycznego jest zapewnienie dostępu do rzetelnej wiedzy o
seksualizmie i specyfice wpływu danej niepełnosprawności na funkcje seksualne w przypadku osoby niepełnosprawnej, uprzednio aktywnej seksualnie.

Sprowadza się to do udzielenia fachowych porad seksuologicznych prezentujących  sposoby realizacji potrzeby seksualnej w nowej sytuacji.

Często niezbędna jest psychoterapia mająca na celu odbudowanie utraconego poczucia wartości.
Inne wyzwania pedagogiczne będą w przypadku kalectwa nabytego przed okresem dojrzewania.

W tym momencie ważne jest zapewnienie prawidłowej identyfikacji własnej seksualności przez dziecko niepełnosprawne.

Szczególnie dużo kontrowersji budzi masturbacja u dorastających niepełnosprawnych. Niestety, nadal są częste doktrynalne postawy rodziców oraz quasi-pedagogów zmierzające do eliminacji zachowań autoseksualnych.
Takie postawy są całkowicie sprzeczne ze współczesną wiedzą seksuologiczną , według której masturbacja jest fizjologicznym elementem okresu dojrzewania psychoseksualnego.
Natężenie zachowań autoseksualnych zależy od wieku, płci, jak i konstytucji hormonalnej.
Należy także podkreślić, że nie ma żadnych dowodów naukowych, że masturbacja negatywnie oddziałuje na przyszłe życie seksualne. Co więcej, zauważono, że kobiety onanizujące
się lepiej znają własne reakcje seksualne i potrafią skuteczniej nauczyć partnera właściwej dla siebie  *ars amandi*,  zapewniającej obopólną radość ze zbliżenia.
Z kolei represyjne zachowania wobec masturbacji często są źródłem
stanów lękowych. Seks jest wówczas utożsamiany z poczuciem zażenowania, z biblijnym grzechem.
Omawiając uwarunkowania późniejszych zachowań seksualnych przez jakość okresu dojrzewania należy pamiętać również o przekazaniu osobie niepełnosprawnej właściwych
postaw okazywania emocji, a także mówienia o emocjach.

Bardzo pomocnym jest także wyposażenie dorastającej osoby niepełnosprawnej w wiedzę dotyczących różnic psychologicznych
między płciami.

Wiedza ta pozwala na lepsze zrozumienie zachowań przyszłego partnera, a tym samym daje możliwość budowania silniejszych więzi emocjonalnych.
Pozytywnym elementem wychowawczym jest także wykształcenie umiejętności samoakceptacji oraz poczucia własnej męskiej bądź kobiecej wartości.

Właśnie ta zdolność do głębokiej więzi emocjonalnej, wierności i odpowiedzialności za jakość
związku jest jedną z eksponowanych zalet niepełnosprawnych partnerów życiowych.
Współczesna seksuologia daje również instrumenty wspomagające pokonywanie barier patofizjologicznych. Najprostszymi z nich jest wzajemna wiedza partnerów o wzajemnej
seksualności oraz pomysłowość i otwartość na eksperymentowanie. Z faktu, iż jednym z celów życia seksualnego jest cel hedonistyczny (cel ten  wraz z aspektem więziotwórczym jest najczęstszą motywacją do zbliżeń), wynika, że nie jest konieczna pełna sprawność seksualna do realizacji tego celu.

Przykładowo, stosując odpowiednie techniki pieszczot (które są
wykonywane dłońmi, palcami bądź językiem) można doprowadzić do realizacji celu hedonistycznego, odczuwając tym samym dużą satysfakcje z wzajemnej bliskości.
Jednak są też metody wspomagające uzyskanie lepszej sprawności seksualnej, przewidziane głównie dla mężczyzn (będących przeważnie stroną czynną w grze miłosnej).
Należą do nich metody farmakologiczne i metody mechaniczne

Niestety, barierą w dostępie do tych metod są koszty.
Należy przy tym podkreślić, że Polska należy do krajów, w którym cena leków dla osób niepełnosprawnych nie jest dotowana.
Omawiając czynniki progresywne, zwiększające szansę na zbudowanie trwałego związku partnerskiego należy wskazać na uwarunkowania psychologiczne obu partnerów.

W tym przypadku szczególnie pożądanymi cechami są: umiejętność słuchania i mówienia, empatia, umiejętność twórczego rozwiązywania sytuacji konfliktowych oraz autoironia.
Wymienione elementy osobowości pozwalają nie tylko znaleźć optymalny (dla danego układu partnerskiego) sposób prowadzenia gry miłosnej, ale także quasi-optymalne funkcjonowanie
w związku.

Zawsze należy pamiętać, że immanentną składową związku partnerskiego jest adaptacja, której celem jest dążenie do:

a) zaspokojenia potrzeb obu partnerów,

b) znajdowaniu takich
rozwiązań sytuacji konfliktowych, które minimalizują straty partnera,

c) uwzględniania we
własnych decyzjach stanowiska i możliwości partnera.

Niezależnie od tego, czy rozpatrujemy związek osób pełnosprawnych czy niepełnosprawnych, relacje są pewnego rodzaju grą, w
której każdy z partnerów ma inne potrzeby.  Chodzi o to, by wspólnie wygrywać, bez  przegranych indywidualnych.
Prokreacja. Dla większości osób posiadanie
dziecka jest ukoronowaniem, sensem związku.  Dlatego tak ważne jest wspomaganie ich w tym kontekście.

Tu także przychodzi z pomocą medycyna. Obecnie powszechne są  metody wspomagania rozrodu. Pozwalają one na przykład dokonać sztucznej implantacji do jamy macicy plemników pobranych z najądrzy niepełnosprawnego mężczyzny.

Pomijamy w ten sposób konieczność odbycia pełnego stosunku płciowego, przy zapewnieniu biologicznego
ojcostwa potomstwa.
Znalezienie twierdzącej odpowiedzi na tytułowe pytanie może przerastać możliwości danej osoby czy pary.

Warto wówczas zwrócić się o pomoc do  specjalisty.

Czasem wystarczy porada instruktażowa, czasem wsparcie psychiczne partnerów, a czasem niezbędna jest  terapia  układu partnerskiego.
Podsumowanie
„Człowiek i może”…, to niewątpliwie morze możliwości, ale to także morze ograniczeń.

Patrząc w skali populacji (jak na epidemiologa przystało) należy skonstatować, że istnieje potrzeba włączenia do programu rehabilitacji oraz rewalidacji osób niepełnosprawnych elementów rehabilitacji seksuologicznej.

Dariusz Radomski.

Dyskusja z forum seksuolog.org.pl – ekshibicjonizm.

Love maps - MoneyMam skłonności ekshibicjonistyczne.
Sporo  przeczytałem na ten temat, mam wyrobioną opinię.

Do napisania tego postu skłoniła mnie żona.
Czy przyczyna problemu leży w genach czy w doświadczeniach z dzieciństwa?

Nie biegam po ulicach w długim płaszczu obnażając się przed kobietami, lecz lubię gdy kobiety na mnie patrzą np. na plaży

dla naturystów. Podnieca mnie też świadomość, gdy kobieta ogląda moje nagie zdjęcia.

Jestem dorosłym facetem, skłonności te mam od  czasu, gdy zacząłem dojrzewać seksualnie i trwa to kilkadziesiąt lat.
Nie stwierdziłem nasilania się lub zanikania tego zjawiska, jest ono  na stałym poziomie. Faktem jest, że doznania jakich wtedy doświadczam można porównać z przeżyciami w trakcie stosunków seksualnych, których też nie unikam i lubię wbrew niektórym opiniom twierdzącym, że ekshibicjonista nie czerpie satysfakcji z normalnego współżycia.

Takich jak ja  nazywają zboczeńcami, a ja jestem pewny, że nie ma człowieka na ziemi, którego psychika jest idealnie zrównoważona i każdy ma swoje mniejsze lub większe słabości (odchylenia), lecz są one albo uważane za nieszkodliwe, albo skrywane tak głęboko, że nigdy nie ujrzą światła dziennego.

Trochę się rozpisałem – przepraszam.
Pozdrawiam. Kamil.

cd ekshibicjonizm

Dziewczyna.

Kamilu! Niestety odnośnie skłonności ekshibicjonistycznych nie mam  wiele wiedzy i dtoleranceoświadczenia, ale Twój post wydał mi się bliski, bo próbowałam już wcześniej rozwikłać ten problem. I jak to zwykle bywa w psychologii i seksuologii wnioski nie były dla mnie do końca jednoznaczne. Na upodobania erotyczne wpływa wiele czynników, odpowiedzialne są za to m.in. geny, ale i nasze doświadczenia.
Co do leczenia to nie sądzę, żeby była jakaś skuteczna metoda. Osobom, które są zagrożeniem dla społeczeństwa podaje się specjalne środki zmniejszające pobudliwość.

Postarajcie się zaakceptować fakt Twych upodobań, z tego co przeczytałam są niegroźnie i nieszkodliwe.

A jak się spełniasz w tym względzie? Tylko na plaży naturystów? Czy chodzisz tam z żoną?

Sądzę, że Twoja żona powinna Cię zaakceptować takiego jakim jesteś, ale … (zależy jak się spełniasz i chcesz spełniać w tym względzie).

Rozumiem też Twoją żonę, bo ja bym nie chciała, by inne dziewczyny oglądały i podziwiały mojego chłopaka.

Zazdrosna jestem i nie chciałabym się dzielić jego (i przez to naszą) seksualnością. Może Twoja żona jest po prostu podobnie zazdrosna jak ja. Pozdrawiam.

Dziewczyna.

cd ekshibicjonizm

Dana.

Panie Kamilu.. – wcale nie jest Pan taki niegrzeczny. Skoro przeżył Pan kilkadziesiąt lat bez większych problemów i dobrze się Panu układa z żoną, to to że ktoś lubi oglądać pana zdjęcia, lub na plaży nudystów to przecież nic grzesznego.

Każdy, kto nie ma kompleksów lubi popatrzeć na swoje i czyjeś ciało.

Żona Pana powinna być spokojna (o ile to nie będzie się nasilało…).

Bo wtedy powinniście razem udać się do poradni. Pozdrawiam

Dana. :-)

cd ekshibicjonizm. Kamil.

    Kamil.

Jestem na etapie samoakceptacji z dozą afirmacji.

Miałem w życiu momenty, że próbowałem tłumić swoje skłonności, próbowałem być tzw. normalny. Oczywiście można tak żyć.

Jeżeli księża ślubujący abstynencję seksualną powstrzymują się od seksu, to czy to oznacza, że seks ich nie pociąga? Tu chyba chodzi o granice, jakie sobie sami wytyczamy i jak ograniczają nas normy społeczne.

Nie słyszałem o badaniach wskazujacych jaki odsetek mężczyzn wykazuje skłonności ekshibicjonistyczne i jeżeli jest to tak powszechna dewiacja, to z czego to wynika…

A co z kobietami? Podobno ten problem występuje tylko u kobiet chorych psychicznie. To skąd w kolorowych czasopismach tyle rozebranych kobiet, skąd potrzeba pokazywania się w stroju bikini, skąd potrzeba depilacji miejsc intymnych?

Czy to tylko zapotrzebowanie rynku, pogoń tych pań za pieniądzem lub odwieczny zew natury, który każe samicy przypodobać się samcowi (przepraszam za porównanie)?
Żaden człowiek nie jest w 100% kobietą i nie ma 100% mężczyzn.

Być może u ludzi takich jak ja jest w psychice więcej cech kobiecych niż u innych mężczyzn. Chciałbym być tak postrzegany jak kobiety z kolorowych czasopism, móc tak wyglądać, tak się pokazywać.

Chciałbym być kobietą, chociaż tylko kilka razy w życiu ubrałem na siebie mini spódniczkę, czy damską bluzeczkę i to tylko sam, przed lustrem.

Nigdy się nie przebierałem za kobietę i nie chodziłem po ulicach, ale czy sama chęć bycia kobietą oznacza u mnie tłumione lub skrywane do nieświadomości skłonności.

Czy jestem transwestytą?
Akceptuję się, bo może jest mi łatwiej posługiwać się maksymą „jesteś inny tzn. jesteś wyjątkowy”, niż dołować się, bo skoro jestem inny to  gorszy.
A teraz wyobraźcie sobie świat, w którym wszyscy są tacy sami, idealni, jednakowo myślący, kochający się tylko w jednej  pozycji, mający te same gusta, identycznie się ubierający…

Pozdrawiam.  Kamil.

cd ekshibicjonizm.

images (8)   Cześć Kamilu !

 

Twój topic traktuje jako pewną      prowokacje, bo sam wiesz o swoich  skłonnościach dużo i co  najważniejsze – je akceptujesz.

Skoro, jak stwierdziłeś, nie krzywdzisz tym innych to uważam, że wszystko gra :)
Nie każdy facet ma skłonności ekshibicjonistyczne, choć rozumiem Twój tok myślenia.
Ja nie mam takich skłonności, choć problemy z seksem tak…

Sam nie wiem jak je nazwać. Ładnie brzmi uwielbienie kobiecego ciała, ale większość nazywa to erotomanią.

Nie oznacza to, że nie kocham swojej żony i nie chcę spędzić życia z nią jako partnerką i matką mojego dziecka, a może i dzieci (w przyszłości).
Co do kobiet i mężczyzn i ich skłonności to moje zdanie jest takie:
kobiety traktują seks jako dodatek, bo ich pierwotne cele to macierzyństwo.

Prezentacje swojego ciała traktują jako kuszenie samca.

Tym nas zresztą, co tu dużo gadać, zdobywają.

Oczywiście gusta są różne i jeden woli taką, drugi inną, ale generalnie to ciało kobiety ma duży wpływ na wybór jej przez faceta. Kobiety zakochują się z reguły w zaradności, inteligencji mężczyzny, a nie w wielkości….wiadomo czego.

Kobieta musi zdobyć samca  na długo, bo to on buduje i utrzymuje dom, a przynajmniej tak było przez większą część historii ludzkości.

Nie ma podniecenia, nie ma wzwodu, nie ma potomstwa.

My szukamy podniecenia, a kobiety dawcę nasienia.
My ciągle szukamy i ganiamy za podnieceniem/orgazmem.
To że różnie z tego powodu lądujemy, to już zupełnie inna historia. m.

cd ekshibicjonizm (Kamil).

tumblr_nawriw1w041sjoq1co1_1280

(foto tumbir)

CD. KAMIL.

Każdy by chciał, żeby problem, który go dotyczy był powszechny, a przez to uznany za normę. Nie ma tak dobrze… Oczywiście piszę to pół żartem.

Właściwie to znam wypowiedzi specjalistów, bo (chyba) przeczytałem wystarczająco wiele na ten temat.

Niektóre są po prostu bredniami napisanymi tylko po to, żeby zaistnieć i pokazać, że posiadacz specjalizacji i tytułu profesorskiego zna się również na tym (nie mam tu oczywiście na myśli moderatora).

Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, nie chcę generalizować i wsadzać wszystkich do jednego worka, są na pewno specjaliści, którzy traktują problem tak jak na to zasługuje, czyli nie uznają wszystkiego za pewnik i nie forsują swojej jedynie słusznej opinii.

Przypomina mi się taka wypowiedź: „ obnażanie się ma na celu wywołanie u ofiary szoku, przerażenia i strachu”.

Nie jestem alfą i omegą, ale moim zdaniem  ta teza ma się nijak do rzeczywistości.
Uważam, że każdy mężczyzna ma w sobie skłonności ekshibicjonistyczne, różnica polega jedynie na stopniu ich nasilenia.

U niektórych będzie to tylko chęć podziwiania swego torsu, a u innych chęć pokazywania całego ciała, aż do skrajnych przypadków np. onanizowania się w miejscach publicznych przed kobietami.

Problemem jest tylko ustalenie granicy miedzy zachowaniem przyjętym za normalne, a uznawanym już jako odchylenie, czy dewiację.

Na plaże dla naturystów chodzę z żoną. A ze  spełnianiem się jest różnie. Nigdy nie robię czegoś, co widziałem, ale wydaje mi się nieprzyjemne czy nawet odrażające np. masturbowanie się na skraju plaży, obnażanie się w miejscach publicznych, windach itp.
Od początku daję się, np. „zaskakiwać” koleżankom czy sąsiadkom na przebieraniu w domu, wychodzeniu nago po kąpieli.

Od niedawna chodzę z żoną i jej koleżankami do sauny. Mieszkam w domu z ogrodem na uboczu i w zeszłym roku chodziłem nago po ogrodzie i opalałem się, ale do czasu, gdy sąsiadka powiedziała, że jej to nie przeszkadza, ale ktoś obcy może zobaczyć!

Odtego momentu opalam się nago, ale chodzę w skąpych stringach. Zawsze jestem “na golasa w domu”, gdy jestem sam.

Kiedyś będąc u starszej sąsiadki na herbacie zapytałem ją, czy mógłbym pochodzić sobie przy niej nago. Zdziwiła się, ale odpowiedziała, że oczywiście, nie ma problemu.

Przez pół godziny byłem w siódmym niebie, a zauważyłem, że jej to też sprawiało przyjemność. Oczywiście nie ma mowy o seksie, bo nie mam zamiaru zdradzać swojej żony, kocham ją i  nigdy jej nie zdradziłem.

Lubię robić sobie zdjęcia, nie jakieś ordynarne, lecz takie pozowane akty, bardziej artystyczne, czasem z jakimiś damskimi elementami.
To wszystko, co wymieniłem powyżej pozwala mi osiągnąć zadowolenie i spełnienie, nie potrzebuję niczego więcej.

Oczywiście mam swoje różne fantazje erotyczne, ale traktuję je na zasadzie chęci lotu na księżyc, tzn. wiem, że nigdy się nie zrealizują i wcale nie dążę do ich realizacji.
Wiem, że ludzie są różni, różnorodni, każdego może podniecać coś innego i dopóki nie wyrządza się krzywdy innym to powinni mieć prawo do realizacji, do swojego szczęścia.

Dokładnie to żyję z tym już 30 lat, a teraz mam 43. Nic się nie nasila ani nie słabnie, zmieniają się jedynie czynniki zewnętrzne, np. powstał w tym czasie internet, łatwiej robić zdjęcia, można je publikować, zwiększa się świadomość społeczeństwa.

Problem nie w tym, że ktoś chce oglądać moje zdjęcia, lecz w tym, że ja chcę je pokazywać.

Gdybym mógł cofnąć się do czasów młodości, pokierowałbym swoim życiem zupełnie inaczej. Wykorzystałbym to, co stanowi moją odmienność do np. zarabiania na życie.

Może zostałbym modelem do aktów malarskich, czy sesji fotograficznych, mógłbym obsługiwać wieczorki panieńskie, itp. Teraz widzę, jak wiele jest możliwości połączenia przyjemnego z pożytecznym.

Niestety mimo swojej szczupłej i chyba niezłej sylwetki z racji swojego wieku już nie widzę się w tych rolach.

Znowu się rozpisałem, wybaczcie. Kamil