cd ekshibicjonizm

Dana.

Panie Kamilu.. – wcale nie jest Pan taki niegrzeczny. Skoro przeżył Pan kilkadziesiąt lat bez większych problemów i dobrze się Panu układa z żoną, to to że ktoś lubi oglądać pana zdjęcia, lub na plaży nudystów to przecież nic grzesznego.

Każdy, kto nie ma kompleksów lubi popatrzeć na swoje i czyjeś ciało.

Żona Pana powinna być spokojna (o ile to nie będzie się nasilało…).

Bo wtedy powinniście razem udać się do poradni. Pozdrawiam

Dana. :-)

cd ekshibicjonizm. Kamil.

    Kamil.

Jestem na etapie samoakceptacji z dozą afirmacji.

Miałem w życiu momenty, że próbowałem tłumić swoje skłonności, próbowałem być tzw. normalny. Oczywiście można tak żyć.

Jeżeli księża ślubujący abstynencję seksualną powstrzymują się od seksu, to czy to oznacza, że seks ich nie pociąga? Tu chyba chodzi o granice, jakie sobie sami wytyczamy i jak ograniczają nas normy społeczne.

Nie słyszałem o badaniach wskazujacych jaki odsetek mężczyzn wykazuje skłonności ekshibicjonistyczne i jeżeli jest to tak powszechna dewiacja, to z czego to wynika…

A co z kobietami? Podobno ten problem występuje tylko u kobiet chorych psychicznie. To skąd w kolorowych czasopismach tyle rozebranych kobiet, skąd potrzeba pokazywania się w stroju bikini, skąd potrzeba depilacji miejsc intymnych?

Czy to tylko zapotrzebowanie rynku, pogoń tych pań za pieniądzem lub odwieczny zew natury, który każe samicy przypodobać się samcowi (przepraszam za porównanie)?
Żaden człowiek nie jest w 100% kobietą i nie ma 100% mężczyzn.

Być może u ludzi takich jak ja jest w psychice więcej cech kobiecych niż u innych mężczyzn. Chciałbym być tak postrzegany jak kobiety z kolorowych czasopism, móc tak wyglądać, tak się pokazywać.

Chciałbym być kobietą, chociaż tylko kilka razy w życiu ubrałem na siebie mini spódniczkę, czy damską bluzeczkę i to tylko sam, przed lustrem.

Nigdy się nie przebierałem za kobietę i nie chodziłem po ulicach, ale czy sama chęć bycia kobietą oznacza u mnie tłumione lub skrywane do nieświadomości skłonności.

Czy jestem transwestytą?
Akceptuję się, bo może jest mi łatwiej posługiwać się maksymą „jesteś inny tzn. jesteś wyjątkowy”, niż dołować się, bo skoro jestem inny to  gorszy.
A teraz wyobraźcie sobie świat, w którym wszyscy są tacy sami, idealni, jednakowo myślący, kochający się tylko w jednej  pozycji, mający te same gusta, identycznie się ubierający…

Pozdrawiam.  Kamil.

cd ekshibicjonizm.

images (8)   Cześć Kamilu !

 

Twój topic traktuje jako pewną      prowokacje, bo sam wiesz o swoich  skłonnościach dużo i co  najważniejsze – je akceptujesz.

Skoro, jak stwierdziłeś, nie krzywdzisz tym innych to uważam, że wszystko gra :)
Nie każdy facet ma skłonności ekshibicjonistyczne, choć rozumiem Twój tok myślenia.
Ja nie mam takich skłonności, choć problemy z seksem tak…

Sam nie wiem jak je nazwać. Ładnie brzmi uwielbienie kobiecego ciała, ale większość nazywa to erotomanią.

Nie oznacza to, że nie kocham swojej żony i nie chcę spędzić życia z nią jako partnerką i matką mojego dziecka, a może i dzieci (w przyszłości).
Co do kobiet i mężczyzn i ich skłonności to moje zdanie jest takie:
kobiety traktują seks jako dodatek, bo ich pierwotne cele to macierzyństwo.

Prezentacje swojego ciała traktują jako kuszenie samca.

Tym nas zresztą, co tu dużo gadać, zdobywają.

Oczywiście gusta są różne i jeden woli taką, drugi inną, ale generalnie to ciało kobiety ma duży wpływ na wybór jej przez faceta. Kobiety zakochują się z reguły w zaradności, inteligencji mężczyzny, a nie w wielkości….wiadomo czego.

Kobieta musi zdobyć samca  na długo, bo to on buduje i utrzymuje dom, a przynajmniej tak było przez większą część historii ludzkości.

Nie ma podniecenia, nie ma wzwodu, nie ma potomstwa.

My szukamy podniecenia, a kobiety dawcę nasienia.
My ciągle szukamy i ganiamy za podnieceniem/orgazmem.
To że różnie z tego powodu lądujemy, to już zupełnie inna historia. m.

cd ekshibicjonizm (Kamil).

tumblr_nawriw1w041sjoq1co1_1280

(foto tumbir)

CD. KAMIL.

Każdy by chciał, żeby problem, który go dotyczy był powszechny, a przez to uznany za normę. Nie ma tak dobrze… Oczywiście piszę to pół żartem.

Właściwie to znam wypowiedzi specjalistów, bo (chyba) przeczytałem wystarczająco wiele na ten temat.

Niektóre są po prostu bredniami napisanymi tylko po to, żeby zaistnieć i pokazać, że posiadacz specjalizacji i tytułu profesorskiego zna się również na tym (nie mam tu oczywiście na myśli moderatora).

Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, nie chcę generalizować i wsadzać wszystkich do jednego worka, są na pewno specjaliści, którzy traktują problem tak jak na to zasługuje, czyli nie uznają wszystkiego za pewnik i nie forsują swojej jedynie słusznej opinii.

Przypomina mi się taka wypowiedź: „ obnażanie się ma na celu wywołanie u ofiary szoku, przerażenia i strachu”.

Nie jestem alfą i omegą, ale moim zdaniem  ta teza ma się nijak do rzeczywistości.
Uważam, że każdy mężczyzna ma w sobie skłonności ekshibicjonistyczne, różnica polega jedynie na stopniu ich nasilenia.

U niektórych będzie to tylko chęć podziwiania swego torsu, a u innych chęć pokazywania całego ciała, aż do skrajnych przypadków np. onanizowania się w miejscach publicznych przed kobietami.

Problemem jest tylko ustalenie granicy miedzy zachowaniem przyjętym za normalne, a uznawanym już jako odchylenie, czy dewiację.

Na plaże dla naturystów chodzę z żoną. A ze  spełnianiem się jest różnie. Nigdy nie robię czegoś, co widziałem, ale wydaje mi się nieprzyjemne czy nawet odrażające np. masturbowanie się na skraju plaży, obnażanie się w miejscach publicznych, windach itp.
Od początku daję się, np. „zaskakiwać” koleżankom czy sąsiadkom na przebieraniu w domu, wychodzeniu nago po kąpieli.

Od niedawna chodzę z żoną i jej koleżankami do sauny. Mieszkam w domu z ogrodem na uboczu i w zeszłym roku chodziłem nago po ogrodzie i opalałem się, ale do czasu, gdy sąsiadka powiedziała, że jej to nie przeszkadza, ale ktoś obcy może zobaczyć!

Odtego momentu opalam się nago, ale chodzę w skąpych stringach. Zawsze jestem “na golasa w domu”, gdy jestem sam.

Kiedyś będąc u starszej sąsiadki na herbacie zapytałem ją, czy mógłbym pochodzić sobie przy niej nago. Zdziwiła się, ale odpowiedziała, że oczywiście, nie ma problemu.

Przez pół godziny byłem w siódmym niebie, a zauważyłem, że jej to też sprawiało przyjemność. Oczywiście nie ma mowy o seksie, bo nie mam zamiaru zdradzać swojej żony, kocham ją i  nigdy jej nie zdradziłem.

Lubię robić sobie zdjęcia, nie jakieś ordynarne, lecz takie pozowane akty, bardziej artystyczne, czasem z jakimiś damskimi elementami.
To wszystko, co wymieniłem powyżej pozwala mi osiągnąć zadowolenie i spełnienie, nie potrzebuję niczego więcej.

Oczywiście mam swoje różne fantazje erotyczne, ale traktuję je na zasadzie chęci lotu na księżyc, tzn. wiem, że nigdy się nie zrealizują i wcale nie dążę do ich realizacji.
Wiem, że ludzie są różni, różnorodni, każdego może podniecać coś innego i dopóki nie wyrządza się krzywdy innym to powinni mieć prawo do realizacji, do swojego szczęścia.

Dokładnie to żyję z tym już 30 lat, a teraz mam 43. Nic się nie nasila ani nie słabnie, zmieniają się jedynie czynniki zewnętrzne, np. powstał w tym czasie internet, łatwiej robić zdjęcia, można je publikować, zwiększa się świadomość społeczeństwa.

Problem nie w tym, że ktoś chce oglądać moje zdjęcia, lecz w tym, że ja chcę je pokazywać.

Gdybym mógł cofnąć się do czasów młodości, pokierowałbym swoim życiem zupełnie inaczej. Wykorzystałbym to, co stanowi moją odmienność do np. zarabiania na życie.

Może zostałbym modelem do aktów malarskich, czy sesji fotograficznych, mógłbym obsługiwać wieczorki panieńskie, itp. Teraz widzę, jak wiele jest możliwości połączenia przyjemnego z pożytecznym.

Niestety mimo swojej szczupłej i chyba niezłej sylwetki z racji swojego wieku już nie widzę się w tych rolach.

Znowu się rozpisałem, wybaczcie. Kamil